Komunikacja Produktywność

Spróbuję nie musieć – „muszę, nie mogę, spróbuję”

Jak często mówisz, że coś musisz zrobić? Czy często próbujesz? Od dłuższego czasu obserwuję, jak język, którego używam, kształtuje to, jak myślę. Ciekawy jestem, czy Ty masz podobnie. Ten wpis będzie trochę bardziej osobisty i może nieco bardziej „filozoficzny” niż zwykle. Mam nadzieję, że także przydatny :)

Muszę, nie mogę, spróbuję

Jest kilka sformułowań, których używamy bardzo często. Mówimy:

  • Nie mogę przyjść na spotkanie.
  • Muszę to zrobić do jutra.
  • Spróbuję do ciebie zadzwonić.
  • Muszę już iść.

Co jest złego w mówieniu w ten sposób? Przecież większość osób, w każdym języku używa tego rodzaju sformułowań. Ja używałem tego typu konstrukcji bardzo często. Wciąż mi się to zdarza.

Jeżeli dobrze się przyjrzeć tym zdaniom i ich znaczeniu, można dojść do wniosku, iż wszystkie one informują odbiorcę, ale także nas samych, że odpowiedzialność nie jest po naszej stronie. „Muszę to zrobić”, bo ktoś mi kazał, to nie moja decyzja, ale kogoś innego, ja nic nie mogę z tym zrobić. „Nie mogę przyjść na spotkanie”, bo ktoś inny za mnie zdecydował, że mam być gdzieś indziej. Podobnie jest ze słowem „spróbuję”. Jak mówisz, że spróbujesz, czy to znaczy, że coś zrobisz, czy nie? Decydujesz się na wykonanie danej akcji czy wciąż się zastanawiasz?

Słowa kształtują nasze podejście

Zauważyłem, iż takie sformułowania sprawiają, że odsuwam od siebie odpowiedzialność. Zaczynam myśleć, że skoro nie mogę, to trudno, nic już nie mogę (!) z tym zrobić. Przestaję już się zastanawiać, co mogę uczynić, aby jednak zmienić okoliczności i wykonać to, czego rzekomo nie mogę się podjąć. Kiedy mówię „spróbuję”, odpowiedzialność, którą biorę na siebie, też jest mniejsza. „Spróbuję” nie oznacza, że definitywnie coś zrobię. Spróbuję, czyli zrobię coś, nie koniecznie wszystko, co jest możliwe…

Jaka jest alternatywa?

Kiedy zauważyłem ten schemat, zacząłem się zastanawiać, co zrobić, aby zmienić sposób myślenia i mówienia. Tak długo komunikowałem się w ten sposób, że był to już mój nawyk. A jak o tym już nie raz pisałem (a Ty pewnie nie raz czytałeś/czytałaś), nawyki trudno się zmienia. Ale jest to możliwe. Zacząłem bacznie nasłuchiwać, co mówię, i świadomie, za każdym razem, kiedy zauważyłem jedno z podejrzanych słów, parafrazować to, co wypowiadam. Kilka przykładów:

  • Zamiast: „Nie mogę przyjść na spotkanie” mówię: „Nie przyjdę na spotkanie, bo zdecydowałem, że…”.
  • „Muszę to zrobić do jutra” zamieniam na: „Chcę to zrobić do jutra, bo chcę uniknąć konsekwencji…”.
  • „Spróbuję do Ciebie zadzwonić” parafrazuję: „Zadzwonię do Ciebie jutro między 12 a 13”.
  • Zamiast „Muszę już iść” prawdopodobnie powiem coś w stylu: „Pójdę już, bo za 10 minut jestem umówiony z…”.

Czy widzisz mechanizm, którego używam? Można to podsumować jako ogólne zasady:

  • „Muszę” – „Chcę”
  • „Nie mogę” – „Nie zrobię…, bo …”
  • „Spróbuję” – „Zrobię…”

Tego typu parafrazy można zastosować w większości przypadków.

Podsumowanie

Czy zawsze udaje mi się zauważyć to, kiedy używam tego typu słów? Oczywiście, że nie. Ale bacznie obserwuję i słucham tego, co mówię. I jak tylko zauważę, że użyłem jednego z nich, parafrazuję sam dla siebie to, co powiedziałem, w sposób, który opisałem powyżej. Z czasem jest to coraz łatwiejsze. Dzięki temu jestem dużo bardziej świadomy, jakie decyzję podejmuję.

Pomysł dla Ciebie

Jeżeli uważasz, że to, co opisałem powyżej, ma sens, zdecyduj, że od teraz będziesz obserwował/obserwowała to, co mówisz. Wybierz jedno sformułowanie, które będziesz monitorował/monitorowała, i jak tylko zauważysz, że go użyłeś/użyłaś, sparafrazuj je tak, aby wiedzieć, dlaczego wykonujesz lub nie wykonujesz jakiejś akcji. Spróbujesz? Czy może jednak po prostu zdecydujesz, że to zrobisz? :)

Zdjęcie: Sean MacEnteeCC BY

You may also like
Wirtualny dystans
Wirtualny dystans w zespole – co wpływa na pracę zespołu
5 pomysłów na wykształcenie zwyczaju
Które 5 nawyków zmieni Wasze życie?
Za co Ci płaci firma?
  • PKD

    Bardzo dobry artykuł, Dominiku! Zamierzam obserwować to, co sam mówię i podpatrywać jak wyrażają się inni.

    Kiedy mówię „spróbuję” to trochę tak, jakbym usprawiedliwiał się przed samym sobą, że może mi się nie udać. Sądzę, że „spróbuję” nie jest przyczyną, ale efektem stanu ducha, niepewności w danym temacie. Skoro jednak – w co wierzę! – słowa mogą zmienić nastawienie, to zmiana „spróbuję” na „zrobię to” może pomóc dane zadanie wykonać.

    Czy nieumieszczenie na zdjęciu Mistrza Yody z jego „(…) do or do not (…)” jest celowym zabiegiem? A tak by pasowało, Premiera za nami :-)
    Pozdrawiam,
    PKD

    • dominik

      Dzięki PKD!
      Ciekawe stwierdzienie, że „spróbuję” jest efektem stanu ducha. Myślę, że następuje w tym przypadku swoiste sprzężenie zwrotne.

      Powodzenia w zmianie słownictwa. Nie jest to łatwe ale warto :)

      A co do Mistrza Yody i cytatu. Bardzo chciałem go użyć ale stwierdziłem, że używanie tego cytatu przez kogoś kto nie obejrzał ani jednego filmu z serii może być swego rodzaju nadużyciem. Ale skoro mam Twoje pozwolenie (mam?) to użyję go w wersji angielskiej wpisu :)

      Pozdrawiam,
      Dominik