Produktywność Rozwój osobisty

Sukces rodzi sukces – moja droga od nadwagi do maratończyka i entuzjasty produktywności

Przekraczam metę mojego piątego maratonu

This post is also available in: angielski

Czasami słyszę pytanie, skąd u mnie zainteresowanie produktywnością, jak to się zaczęło. W skrócie: zaczęło się od zadyszki po wejściu na drugie piętro. Było to dokładnie 28 grudnia 2010 roku. Tego dnia zdecydowałem, że chcę wrócić do swojej formy sprzed kilku lat, i tego samego dnia wyszedłem na mój pierwszy trening biegowy. Ten incydent zmienił moje życie i spowodował, że jestem teraz 30 kg lżejszy, przebiegłem 5 maratonów (a to jeszcze nie koniec) i zostałem pasjonatem produktywności i pracy w oparciu o silne strony. Jeżeli chcecie poznać dłuższą wersję tej historii, zapraszam do lektury tego wpisu.

Oświecenie

Bardzo wierzę w to, że sukces w jakimkolwiek obszarze generuje sukces w innych obszarach. Co było moim pierwszym sukcesem w tym kontekście? Udało mi się zacząć regularnie biegać i dzięki temu schudnąć 30 kg. Wcześniej byłem 30-latkiem, który nie ruszał się wiele, jadł za dużo, nie myśląc o tym, jaki to ma wpływ na ciało i psychikę. Dojeżdżałem do pracy, spędzając co najmniej 3 godziny dziennie w pociągu. Naprawdę prawie w ogóle nie ćwiczyłem i nie spałem dobrze w nocy. W pracy byłem proaktywny i przez to brałem za dużo na siebie i ciągle miałem wrażenie, że nie realizuje moich zobowiązań na czas. Byłem mocno niezorganizowany. Takie jest tło mojego oświecenia. Dominik przed zmianą. 2008 rok.

Zmiana

W tamtej chwili, kiedy próbowałem złapać oddech, zdecydowałem, że muszę coś zmienić. Postanowiłem, że wrócę do formy sprzed kilku lat. Moim pomysłem na to było bieganie. Tego samego dnia znalazłem w internecie plan, jak zacząć biegać. Plan był rozpisany na 10 tygodni i składał się z treningów biegowych przeplatanych marszem. Miałem wychodzić na trening trzy razy w tygodniu, stopniowo zwiększając czas biegania i zmniejszając czas marszów. Plan zakładał, że po 10 tygodniach będę w stanie biec 30 minut bez przerwy. Kiedy zaczynałem nie byłem w stanie przebiec 500 metrów…

Plan

Wyzwaniem w moim bieganiu było znalezienie na nie czasu. Spędzając ponad 12 godzin poza domem (praca plus dojazdy) nie było łatwo wygospodarować ten czas. Wracając do domu, bywałem wycieńczony. Dodatkowo wtedy, kiedy zaczynałem biegać był grudzień i -10 stopni na zewnątrz. Potrzebowałem tak zaplanować dzień, aby znaleźć w tym wszystkim czas i energię na bieganie. Zdecydowałem, że będę wychodził na treningi po 10:00 wieczorem, na 30 minut, 3 razy w tygodniu. Dodatkowo zdecydowałem, że rano jadąc pociągiem, zamiast czytać lub oglądać coś (co robiłem do tego czasu), będę spał, starając się uzupełnić braki w śnie.

Miałem plan! Byłem zmotywowany. Zacząłem go realizować. Nie było łatwo. Początkowe treningi były trudne… Nie byłem w stanie przebiec 500 metrów. Ludzie patrzyli na mnie z politowaniem i takim dziwnym uśmiechem na twarzy. Dodatkowo, przez pierwsze 5-6 tygodni, nie widziałem żadnego postępu. Ale miałem plan i wolę, aby go realizować. Po 6 tygodniach zacząłem zauważać zmianę. Moje treningi były coraz łatwiejsze i szybsze. Zacząłem widzieć różnicę na wadze. To dało mi ogromnego kopa motywacyjnego! Miałem dowody na to, że mój plan działa. Sprawiło to, że zacząłem go realizować z jeszcze większym zaangażowaniem.  

Jakiś czas później

Rok i 3 miesiące później przebiegłem mój pierwszy maraton. Przygotowywałem się do niego zgodnie z innym, 24-tygodniowym planem. Ponownie zauważyłem, jak wielki wpływ na mnie ma posiadanie planu i realizowanie go. Zauważyłem, jak istotne jest stworzenie pewnej struktury wokół celu. Kiedy trenowałem do maratonu, zmieniłem nieco rozkład moich treningów, w weekendy zacząłem biegać rano, czasami wychodząc na trening przed 5:00. Eksperymentowałem z różnymi podejściami i sprawdzałem, jak to działa w praktyce. To podejście zostało mi do dzisiaj i wykorzystuję je w innych obszarach, także w organizacji pracy.

Narodziny entuzjasty produktywności

Najciekawsze rzeczy zaczęły dziać się w pracy. Zauważyłem, że jestem coraz bardziej zorganizowany. Nagle zacząłem być dużo lepszy w realizowaniu zadań na czas. Zacząłem tworzyć strukturę wokół moich zadań i obowiązków w pracy. Tak naprawdę, zacząłem wykorzystywać to, czego nauczyłem się w czasie trenowania do maratonu. Wszystko zaczynało do siebie pasować. W tym czasie coraz więcej czytałem o produktywności, planowaniu, wydajności i efektywności. I wkręciłem się w to!

Reszta jest historią

Od tego momentu wszystko przyśpieszyło. Wziąłem udział w warsztacie z produktywności Marcina Kwiecińskiego . Przeczytałem książkę o GTD i zacząłem eksperymentować z tymi pomysłami w pracy. Rok później miałem kilkumiesięczne szkolenie z Marcinem, które zmieniło sposób, w jaki pracuję, jak ustalam priorytety i jak definiuję najważniejsze dla mnie obszary. Bazując na tym, czego nauczyłem się od Marcina i z przeczytanych książek, zbudowałem mój system produktywności, który wykorzystuję teraz. I dzielę się moimi doświadczeniami z innymi, ponieważ chcę, abyście Wy także mogli skorzystać na byciu produktywnym, w dobrym tego słowa znaczeniu. Dominik biegnie w maratonie

A wszystko to zaczęło się od tego, że nie mogłem złapać oddechu…

Myśl na koniec

Zachęcam Was do znalezienia czegoś, co Wam się udało osiągnąć w przeszłości, Waszego sukcesu. Przeanalizujcie, co sprawiło, że osiągnęliście ten sukces, jakie Wasze działania to sprawiły. Wyciągnijcie z tego sukcesu lekcję i zastosujcie to, co znajdziecie w innych obszarach Waszego życia.

Jeżeli nie umiecie znaleźć takiego sukcesu, zróbcie coś innego, nawet małego, co będzie takim sukcesem. Znajdźcie jakiś mały obszar, w którym możecie coś zmienić. Stwórzcie plan, który będziecie w stanie realizować, który nie będzie zbyt obciążający. Zróbcie to. Kiedy już odniesiecie sukces w tej małej dziedzinie, zacznijcie stosować to, co zadziało, w innych obszarach. Sukces rodzi sukces.

Powodzenia!

You may also like
Cudowny początek dnia
S jak system
Znajdź silne strony w zespole
Znalezienie właściwej roli – silne strony w zespole
  • Wielki szacun 30kg mniej to duży sukces!
    Mnie sport -bieganie i długie marsze dają więcej niż jakikolwiek coaching. Nic tak nie hartuje ducha, nie kształtuje charakteru jak wysiłek fizyczny, zmaganie się z swoimi słabościami. Jak czytam Twój post przypominają mi się moje początki biegowe. Zaczęłam zaraz po urodzeniu drugiego dziecka, mój cel na pierwszy miesiąc był przebiec 30min bez zatrzymana. Trenowałam co drugi dzień i cel ten zrealizowała dużo szybciej.
    Mnie bieganie nauczyło tego, że KAŻDEJ rzeczy jesteśmy się w stanie nauczyć,każdą czynność, umiejętność opanować gdy będziemy mieli dobry plan i realizowali go MAŁYMI, mini, mini krokami w myśl fizolofii Kaizen.
    Powodzenia!

    • Dzięki Kasia!
      Tak, małymi krokami do celu! I mam podobnie – bieganie mnie ukształtowało. Wysiłek, przełamywanie zmęczenia i niechcenia.

      Gratuluję Tobie, że tak szybko zrealizowałaś swoje cele. I wiem, że teraz robisz wielkie rzeczy – marsze na 50+km itd :)

      • Niestety ja nie mam takich efektów jak Ty -30kg to jest dopiero sukces!
        Mi tylko jakieś 3kg max spadło, ale nie pilnuję mocno diety więc to jest pewnie przyczyna.
        Polecam kiedyś taki 12godzinny marsz, można się nieźle sprawdzić, szczególnie granice swojej psychiki i ciała (zabrzmiało jakby to była wyprawa na Biegun lub Everest).
        Ostatni marsz 12godz na 66km był dla mnie trudny – szłam z 2 super zawodnikami, szybkie tempo mieliśmy przez cała drogę. A ja zaliczyłam duży kryzys -3godzinny -13km, miałem łzy w oczach i myśli by zadzwonić by ktoś mnie odebrał, ale … przetrwałam i później było już z górki.

        • 30 czy 3 – to wszystko jest względne i warto odnosić to do siebie. Niesamowita jest ta historia wytrwania w drodze, którą opisałaś. Przypuszczam, że daje dużo pewności siebie w życiu, na zasadzie, że wiem, że potrafię stawić czoła kryzysowi.

  • Pingback: Podcast 014 - 16 pomysłów na to, co można usunąć, aby być bardziej produktywnym - Near-Perfect Performance()

  • Walka z własnymi słabościami i zwycięstwa na tym polu, to coś co zawsze będę propsował! Szacunek dla Ciebie! Gdzie teraz najbliższy bieg?

    • Dzięki!

      Teraz powrót do biegania po kontuzji. Kilka miesięcy rozsądnego powrotu i maraton w Krakowie i może jeszcze jeden ciekawy bieg w Oslo. Ten drugi na razie w sferze planowania.

  • Pingback: 10 aplikacji, których najczęściej używam - Near-perfect performance()